środa, 16 grudnia 2015

Krajobrazy pamięci

Poszukując słowa
będącego początkiem
odwołuję się do pamięci
wszystkich i wszystkiego.

Pamięci kamienia w trwaniu,
źdźbła trawy w nietrwałości 
i człowieka, który zapomniał, 
że pamiętał.

A całe to staranie
czynię tylko dlatego
gdyż wiem, że nic
co nie jest pamięcią
nie będzie mi dane.

Zachowam ją,
chwilami wbrew sobie (...)

~ Andrzej Drozd, Poszukując słowa ~



















 

wtorek, 15 grudnia 2015

Mglisty, mokry od deszczu i pozornie cichy grudzień nastraja mnie na fotografię w odcieniach czerni i bieli.
Niby oczywiste, ale dopiero teraz wyraźnie widzę, że nic nie jest tylko czarne lub białe. Skala szarości pomiędzy tymi dwiema barwami jest nieskończona.

Porównuję fotografie w kolorze i te b&w. Nieporównywalne w odbiorze, każda piękna na swój sposób. Sycę się kolorami i cieszę z nich jak dziecko, ale w szarości odnajduję kruchość, ulotność i ciszę, budujące obrazy od nowa.

Taki cud natury.
W ( pozornie ) smutnej szarości.






















poniedziałek, 14 grudnia 2015

Powoli otulam się nastrojem świąt.

Koty chyba też to wyczuwają, bo dzielnie towarzyszą mi wśród leniwego rozpakowywania stert kartonowych pudełek, wśród migotania kolorowych lampek i latarenek. Za oknem brakuje prószącego śniegu, ale zapach goździków, cynamonu i piekących się pierników rekompensuje brak iskrzącego, śnieżnego puchu.

Pomiędzy pracą naukową a piciem kawy biegam z aparatem i łapię ulotne chwile. Zamykam  momenty w kadrze, aby potem do późnych, nocnych godzin z wypiekami na policzkach zgłębiać tajniki postprodukcji fotografii.

Lubię samotność w takim wymiarze. Jestem wtedy tylko ja - i ta chwila, uwieczniona przez naciśnięcie czułego spustu migawki. W nocy ciszę słyszy się bardziej, a ja tej ciszy potrzebuję jak powietrza. 

Z roku na rok jestem coraz bardziej sentymentalna. Coraz spokojniejsza.
Odkrywam nową siebie.

I bardzo mi z tym dobrze.














środa, 9 grudnia 2015

Zaniemogliśmy !!!

To znaczy nie my. Nasz laptop się rozłożył...

A było tak.
Postanowiłam napić się herbaty, wyjątkowo ;-). Nie przewidziałam fatalnego w skutkach przebiegu sytuacji i baaaaaaach !. Herbata wylądowała na klawiaturze...........

Komputer zaniemógł, a wraz z nim my, przymusowo.

Już niebawem wracamy :-), bo tęsknimy za naszym, raczkującym dopiero, blogiem !. Mamy tyle pięknych zdjęć do pokazania i tyle mądrych słów do napisania ;-).

Tymczasem, w oczekiwaniu na nowe, Zi w odsłonie " jestę yntelygentnym kotę" ;-)


wtorek, 1 grudnia 2015

Bez tytułu też się obędzie !

Czy widzieliście kiedyś  w swoim kocie  "coś" więcej niż tylko kota ?. Czy codzienność z kotem nigdy nie sprawiła, że jego widok lub obecność trochę Wam spowszedniały ?.

Myślę, że tak.

W pewnym momencie - jak wszystko inne, co dobrze znane i zwyczajne, traci urok nowości, zaczyna nas mniej pociągać. Miałam w swoim życiu taki czas, że koty mi właśnie spowszedniały. Były dosłownie wszędzie - jako istoty fizyczne w moim otoczeniu, w schroniskach i fundacji, gdzie pracowałam i byłam wolontariuszem, a także na ścianach w moim domu w formie obrazów i fotografii, jako motyw przewodni biżuterii i pościeli ;-)...No po prostu wszędzie, nawet rysowałam je bez przerwy ;-).

Uffff....tak było ! ;-).

Żeby tego mojego kociego bzika jeszcze podkolorować napiszę, że kotami zajęłam się nawet naukowo. Ten, kto mnie zna doskonale wie, że koty + starożytny Egipt to w moim przypadku zagadnienia ściśle się ze sobą wiążące ( w ogóle często nierozerwalnie odbierane przez społeczeństwo). Jestem archeologiem ze specjalizacją w archeozoologii, a miłość do Egiptu w czasach dość wczesnego dzieciństwa sprawiła, że zapragnęłam być jak Indiana Jones w spódnicy ;-). No i proszę ! ;-).

Ale gdzieś po drodze "umknęły" mi koty. Dopiero zaszywanie się na długie godziny w uniwersyteckich bibliotekach, wertowanie monografii egipskich grobowców, studiowanie malowideł grobowych, misje archeologiczne i wakacje w krajach, gdzie "koty są wszędzie" - na nowo roznieciły  w moim sercu tę iskrę, która przerodziła się w ogień, który płonie we mnie do dziś.

Teraz koty odkrywam na nowo. Jako w pełni świadoma, dorosła osoba, znająca je dobrze w każdym aspekcie. Na spokojnie, bez histerii, świadomie im pomagając. Wiem, że nie zbawię całego świata, nie pomogę wszystkim stworzeniom na świecie, ale dla tych, które stają na mojej drodze, staram się być najlepszym człowiekiem na ziemi.